
12.01.2007
Pragnę podzielić się krótką refleksją, która zrodziła się po całorocznym omawianiu dwóch tematów podczas naszych dni skupienia; jeden odnosił się do naszego bytowania w świecie w oparciu o naukę społeczną Kościoła, drugi ukazywał w realiach danej epoki Świętych, którzy całym sercem służyli Bogu, Kościołowi i światu.
Ta dwutorowość pozwoliła mi zobaczyć z całą wyrazistością, że dzisiejszy świat daleki jest od życia ewangelicznego. Także na przestrzeni wieków były okresy wielkiej ciemności i zagubienia ludzkiego ducha; właśnie wtedy Bóg posyłał do Kościoła swoich posłańców, którzy będąc narzędziami w Jego rękach odnawiali Kościół i ratowali świat. Byli to również Święci Karmelu.
Patrząc na Świętych Karmelu zastanawiałam się, co mogę dobrego uczynić dla Kościoła, a także dla świata, aby było więcej światła, pokoju, wzajemnej życzliwości...
Doskonałe podsumowanie naszych rozważań znalazłam u o. Jana od Krzyża w „Pieśni duchowej” 29, które można streścić w słowach: czysta miłość jest najlepszą posługą, jaką można oddać Kościołowi.
Natomiast św. Matka Maravillas w prostych słowach podpowiada mi, że każda osoba, która dąży do świętości jest miła Bogu i czyni wiele dobrego dla zbawienia dusz. Przesłanie tych dwóch świętych umacnia mnie na drodze mojego powołania w Świeckim Zakonie, gdzie mogę dorzucić moją małą cząstkę dla dobra Kościoła i świata.
Wybrane fragmenty: z Pieśni duchowej , 29 o. Jana od Krzyża Trzeba zatem zaznaczyć, że zanim dusza dojdzie do tego stanu zjednoczenia miłości, powinna się ćwiczyć w miłości tak w życiu czynnym jak i kontemplacyjnym. Skoro jednak dojdzie do tego stanu, nie powinna zajmować się czynami i sprawami zewnętrznymi chociażby one były bardzo pożyteczne w służbie Bożej. Mogłyby one bowiem przeszkodzić jej w owym ustawicznym trwaniu w miłości Bożej, ponieważ odrobina tej czystej miłości jest bardziej wartościowa przed Bogiem i wobec duszy, i więcej przynosi pożytku Kościołowi, niż wszystkie inne dzieła razem wzięte, chociażby się nawet zdawało, że dusza nic nie czyni. ...
XPrzecież dla tej miłości zostaliśmy stworzeni. Niech się zastanowią ci, których pożera gorączka działalności i którzy myślą świat wypełnić swym przepowiadaniem i dziełami zewnętrznymi, że o wiele więcej pożytku przynieśliby Kościołowi i o wiele milsi byliby Bogu (nie mówiąc już o dobrym przykładzie jaki by dali), gdyby połowę tego czasu poświęcili na modlitwie i przestawanie z Bogiem, chociażby nie doszli do tak wysokiego stanu jak dusza, o której mówimy. W takim przestawaniu z Bogiem o wiele skuteczniej i mniejszym trudem dokonaliby dobra jednym czynem niż tysiącem, a to dla zasługi modlitwy i energii duchowej w niej zdobytej. Inaczej bowiem wszystko jest jak uderzenie młota czasem z małym albo żadnym skutkiem, a czasem nawet ze szkodą. Niech nas Bóg strzeże przed zwietrzeniem soli. Bo choćby się wydawało zewnętrznie, że człowiek coś czyni, w istocie będzie to niczym. Jest bowiem prawdą, że dobre czyny dokonują się jedynie przez moc Bożą.
z Listu św. Marii Maravillas od Jezusa
Wczoraj...kiedy szłam schodami .. i pogrążona byłam w skupieniu, ale bez zatrzymywania się na jakiejś szczególnej myśli, wyraźnie usłyszałam w moim wnętrzu następujące słowa: „Moją rozkoszą jest przebywać pośród synów ludzkich”. Słowa te wywarły na mnie wielkie wrażenie... były rodzajem prośby, z jaką Pan zwracał się do mnie, abym ofiarowała się Jemu całkowicie, by w ten sposób dać Mu dusze, których On tak bardzo pragnie. Zobaczyłam wyraźnie, choć nie wiem jakim sposobem, że dusza, która się uświęca, skutecznie pociąga innych do Boga. Wszystko to poruszyło mnie tak głęboko, że mimo mojej nędzy całą duszą ofiarowałam się Panu na wszelkie cierpienia ciała i duszy. Miałam przekonanie, że to ofiarowanie się było czymś dobrym, jednak najważniejsze było moje całkowite i zupełne zdanie się na wolę Bożą, aby On mógł uczynić ze mną to, co zechce, i abym w jednakowy sposób przyjęła i ból, i radość. Zrozumiałam także, że tym, co Go zadowala, nie jest wielka ofiara, ale dokładne i z miłością wypełnienie Jego woli w najmniejszych drobiazgach. ...
Kiedy odczuwałam to Jego pragnienie zbawiania dusz, stało się dla mnie czymś jasnym, jak straszną jest rzeczą nie oddać się Bogu, aby On mógł dokonać w duszy swojego dzieła we wszystkim i sprawić, by ona w ten sposób, mimo swej nędzy, przynosiła obfite owoce, których On pragnie. Coraz bardziej staje się oczywistym dla mojej duszy, że nie ma żadnego znaczenia to, co mnie dotyczy, lecz ważne jest tylko to, aby Pan został uwielbiony.
Jakim skarbem obdarzył mnie Pan, dając mi życie w Karmelu! Wszystko w n im urządzone jest z wielką prostotą, lecz w taki sposób, że żyjąc w nim w pełni , wszystkiego można dokonać... Uświadomiłam sobie głęboko, że Jezus przez swoje życie daje nam nieustannie przykłady ofiar, upokorzeń, umniejszania się – a my tego nie rozumiemy. Odczułam Jego miłosierdzie i żarliwość o dusze, które podążają tą drogą, i zrozumiałam, że tu właśnie znajduje się moc, która dzięki Jego miłosierdziu podtrzymuje nasze życie. I że na tej drodze, dzięki Jego łasce, mogłam Go naśladować z większą łatwością niż inni, mimo iż jestem tak uboga we wszystkim. Zrozumiałam, że wiele oświeceń, jakich mi Pan udzielił, nie było tylko dla mnie, lecz otrzymałam je po to, abym dzięki nim mogła kierować moimi siostrami. Jedyne, co czynię, to to, że bardzo wiele razy w ciągu dnia mówię do Pana, iż chcę żyć tylko dla Niego, aby miłować Go i sprawiać Mu radość, i że chcę tego wszystkiego, czego On chce, i tak, jak On chce.